sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 13

W ciągu piętnastu minut cały zespół był już na miejscu, Nawet jeżeli wszyscy zastanawialiśmy się, jak doszło do porwania Etiennette teraz już wiedzieliśmy. W samochodzie, który miał pilnować mieszkania dziewczyny, znajdowały się dwa ciała. Policjanci dostali kulki, które rozszarpały obydwu czaszki. Weszliśmy do budynku, później do mieszkania. Nic nie wskazywało na jakieś oznaki walki, już przy drzwiach. Najwyraźniej dziewczyna wpuściła napastnika do środka z własnej woli. Może go znała, ale to przecież nie możliwe, rozmawialiśmy i powiedziała, że nie znała mężczyzny, z który odeszła Jasmine. Dlaczego w takim razie wpuściła go do środka? Dopiero kiedy weszliśmy w głąb mieszkania, odnaleźliśmy oznaki szamotaniny. Potłuczone wazony, powywracane meble i kilka plam krwi, to potwierdzało stan w jakim znajdowała się dziewczyna na zdjęciu przesłanym Jasonowi. Właśnie Jason, dlaczego ukrywał to, że sprawca się z nim kontaktował?
- David, nie znaleźliśmy żadnych śladów, które mogłyby wskazywać na sprawce- powiedział technik.- Najprawdopodobniej, uśpił dziewczynę tym- pokazał mi chusteczkę.- Podejrzewam, że to propofol, ale nie zostały na niej żadne ślady.
- Niech to szlak!- krzyknąłem.- Mam nadzieję, że jeszcze coś znajdziecie.
- David, gdzie się podział Jason?- zapytał Charles.- Myślisz, że sprawca się z nim skontaktuje?
- Jest na dole- powiedziałem.- Powinniśmy mieć nadzieję, że w końcu się nie powstrzyma i będzie musiał pochwalić się swoimi dokonaniami z prowadzącym śledztwo w jego sprawie.
- Nie wydaje ci się, że w tym wszystkim właśnie chodzi mu o to, żeby wkurzyć Jasona?- zapytał.- W końcu tylko do niego wysyła wszystkie wiadomości. To dość podejrzane, jak dla mnie.
- Mam podobne odczucia w tej sprawie- odpowiedziałem.- Jednak równie dobrze może on chce tylko wkurzyć wszystkich. Wiesz jeżeli on nas obserwuje, zna każdy nasz krok i może wszystko precyzyjnie zaplanować.
- Myślisz, że on zdąży ją zabić?- zadał jedno z najtrudniejszych pytań.- Chciałbym żebyśmy wreszcie zdążyli go powstrzymać. Ona nie zasłużyła na śmierć, żadna z nich nie zasłużyła.
- Tak jak powiedział Jason, każdy w końcu popełnia błędy. Miejmy nadzieję, że on właśnie popełnił swój- szczerze chciałem w to wierzyć.

***

W mieszkaniu nie znaleziono żadnych innych śladów. To dość dołujące, biorąc pod uwagę to, że chodzi tutaj o życie innej osoby. Charles i Matt pojechali przepytać otoczenie dziewczyn do towarzystwa, w którym Etiennette przebywała w ostatnich dniach, jednak jak to z naszym szczęściem bywa żadna z nich ani nic nie wiedziała albo udawała, że nic nie wie bojąc się, że i im może przytrafić się coś złego. Niestety w tym miejscu musieliśmy pogodzić się z porażką, Jednocześnie wszyscy czekali na jakieś wiadomości od sprawcy. Mieliśmy nadzieję, że znów odezwie się do mnie. Nie potrafiłem siedzieć cały czas w jednym miejscu, więc postanowiłem pojechać do domu. Potrzebowałem odpoczynku w zaciszu własnego mieszkania. Na szczęście nie znalazłem na wycieraczce żadne wiadomości. Jednam moje chwilowe odetchnienie nie trwało zbyt długo, ponieważ po około godzinie, usłyszałem dźwięk przychodzącego smsa. Kolejne zdjęcie, tym razem dziewczyna wyglądała na nim jeszcze gorzej, ewidentnie zaczął ją katować.

Avenu Street 987/657. Przyjdź sam.
Inaczej dziewczyna zginie.
Pamiętaj, że ja cały czas obserwuje.

Szybko podniosłem się z fotela i wyszedłem z mieszkania. Pojechałem pod podany w wiadomości adres. Na miejscu znajdowały się tylko jakieś stare magazyny. Otworzyłem ten, który miał liczbę 987/657 i musiałem zakryć usta ręką. Zapach unoszący się w pomieszczeniu był nie do wytrzymania, od razu wiedziałem, że to odór rozkładającego się ciała. Otworzyłem na oścież drzwi i wszedłem do środka. Niepokoiłem się, że wewnątrz znajdę ciało Etiennette, ale podświadomie wiedziałem, że to niemożliwe. Zobaczyłem zawinięte najprawdopodobniej ciało. Podszedłem bliżej i dostrzegłem, że obok leży kolejna karteczka z wiadomością.

To nie jest kolejna ofiara.
Zwyczajnie mi przeszkodził.
Lepiej nie mów swoim przyjaciołom o naszej małej tajemnicy.
Na końcu drogi będzie czekała na ciebie nasza dziewczynka.
Od ciebie zależy w jakim będzie stanie.
Czekaj na kolejną wskazówkę.

Rozejrzałem się po pomieszczeniu jeszcze raz i wyszedłem. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Davida, przekazałem miejsce mojego pobytu i poprosiłem żeby zabrał zespół i przyjechał. Pojawili się już po dziesięciu minutach.
- Jason, co ty tutaj właściwie robisz?- zapytali chłopaki.- To jakieś pustkowie.
- Dostałem wiadomość- odpowiedziałem.- Ale nie ma w tym miejscu niczego przydatnego dla naszej sprawy. Nie wiem po jaką cholerę miałem się tutaj zjawić.
- Może facet chciał cie dorwać- powiedział Charles.- Nie wiem co to za psychopata i dlaczego kontaktuje się tylko z Tobą. Właściwie kim jest nasza najnowsza ofiara?
- Falco Andolfinii- powiedział Matt, - Jason, dlaczego tak zbladłeś?
- Znałem tego mężczyznę- powiedziałem.- Prowadził jedną z restauracji w okolicy, której mieszkali moi rodzice. Razem z żoną często bywali w ich domu, ponieważ dla rozrywki grają w pokera.
- Przepraszam, że to powiem, ale nie uważasz, że to dziwny zbieg okoliczności, że zginął człowiek, który był przyjacielem twojej rodziny? Psychol może mieć jakiś związek z twoją przeszłością. Powiedz tylko szczerze, nie naraziłeś się komuś kilka lat temu?- zapytał.
- Charles, daj spokój- powiedział David.- Rozumiem, że to bardzo dziwne, ale zastanów się co Jason może mieć wspólnego z zamordowanymi kobietami.
- Możecie nie zaczynać tej dyskusji?- poprosił Mikael.- Mamy kolejną zamordowaną osobę i nadeszła najwyższa pora, żebyśmy coś z tym zrobili. Wiem, że wszyscy żyjemy pod olbrzymią presją, ale takie przytakiwanie sobie nawzajem nic nie pomoże.
- Mikael, spójrz na to z tej perspektywy, my musimy znosić ciągłe znajdywanie nowych ciał, a w tym wszystkim wcale nie musi chodzić o te kobiety tylko o Jasona- wybuchnął Charles.
- Może tak, może nie- odpowiedział Mikael.- Teraz powinniśmy przyjrzeć się ofierze, a nie zaprzątać sobie głowy jakimiś bzdurami.
- Masz dla nas coś konkretnego?- zapytałem, ignorując wszelkie zaczepki Charlesa.
- Znalazłem w kieszeni marynarki to- podał mi kartkę.

To tylko przypadkowa ofiara.
Kiedy mnie w końcu znajdziecie?
Czy zdążycie to powstrzymać?

- Facet zginął, tylko dlatego, że on chciał nas sprowokować- stwierdził Matt.- Nie wydaje wam się, że sprawca jakby chciał żebyśmy go w końcu dorwali? Tak jakby to była tylko jakaś głupia gra.
- Skoro on to tak traktuje, my musimy to tak potraktować tylko z uwzględnieniem najwyższej stawki, życia Etiennette- powiedział David.- Trzeba w takim przypadku opracować jakąś strategię.
- Jaką ty chcesz opracowywać strategię?- zapytał Charles.- Gdzieś tam grasuje niezrównoważony morderca, który właśnie w tej chwili może torturować niewinną kobietę, a my stoimy sobie jakby nigdy nic!- wybuchnął.- Mamy jakiś ślad? Mamy chociaż poszlakę? Najmniejszą nadzieję, że znajdziemy ją jeszcze żywą, że facet nie zabije jej i nie zniknie tak jak przed laty? Nie, na wszystkie pytania, odpowiedź brzmi nie! Wiecie co ja mam tego serdecznie dość!- nie czekając na naszą reakcję po prostu odszedł.
- W pewnych kwestiach się z nim zgadzał- powiedział po chwili milczenia Matt.- Lepiej pójdę z nim porozmawiać.

***

Wiedziałem, że on ma racje. Wszyscy to wiedzieliśmy. Zadawaliśmy sobie takie same pytania. Nie potrafiłem zdecydować czy podzielić się z nimi swoimi spostrzeżeniami, ale jednocześnie przeczuwałem, że on cały czas nas obserwuje i mimo że powinienem zachować zimną krew, bałem się, że jeżeli nie zrobię tego czego on żąda mogę przysporzyć dziewczynie dodatkowych cierpień. Jako że sprawca poinformował nas, że pan Falco był tylko przypadkową ofiarą, nie wszczynaliśmy jakiś szczególnych działań, zostało tylko powiadomić jego żonę, że jej mąż nie żyje. David wziął to zadanie wyłącznie na siebie, żebym nie musiał spojrzeć kobiecie w oczy i powiedzieć, że jej mąż zginął tylko ze względu na to, że nie zdążyliśmy złapać oprawcy. Zaczynałem odczuwać coraz większą presje, ponieważ jak powiedział Charles również wiedziałem, że chodzi w tym wszystkim o mnie. Sam dał mi to do zrozumienia. Marzyłem tylko o tym żeby przestać myśleć i wreszcie położyć się do łóżka. Jednak wiedziałem, że nie mogę tego zrobić. Wyciągnąłem wszystkie dokumenty jakie udało mi się zdobyć odnośnie dawnych spraw w Szwecji, jak i naszych aktualnych i zacząłem wszystko studiować od początku. Nic konkretnego nie odnalazłem, jednak nagle wpadła mi do głowy pewna myśl. Wziąłem do ręki mój telefon i zacząłem zastanawiać się nad numerem, z którego sprawca przysyłał do mnie wiadomości. Główne pytanie brzmiało; skąd do diaska on zna mój numer? Liczby wydawały mi się dziwnie znajome, nagle mnie olśniło.

- Mam cie!- krzyknąłem, rzucając wszystko i wyszedłem. Właśnie popełniłeś swój błąd, pozostało mi tylko namierzyć komórkę.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Rozdział 12

Tak jak kazał nam Jason, następnego dnia razem z Mattem zebraliśmy zespół techników i udaliśmy się do prywatnego mieszkania Jasmine. Nawiasem mówiąc, to bardzo dziwne, że siedemnastolatka miała już własne mieszkanie, ale cóż ja tam mogę wiedzieć o dzisiejszej modzie. Wracają do najpilniejszej sprawy, równo o dziewiątej cały zespół stawił się pod drzwiami mieszkania ofiary, Ślusarz zajął się zamkiem i już po piętnastu minutach weszliśmy do środka. Podzieleni na dwuosobowe grupy zaczęliśmy przeszukiwać pokoje. Szczerze, nikt chyba się nie spodziewał, że to niby mieszkanie okaże się pięciopokojowym apartamentem. Czy jej rodzice nie wiedzieli jak jeszcze rozpieścić swoją córeczkę. W takim wypadku zaczynało do mnie docierać dlaczego dziewczyna zaczęła się prostytuować. Klienci, przynajmniej przez chwile poświęcali jej swój czas. Mieszkanie było utrzymane w idealnym porządku, nie było nawet najmniejszego okruszka na podłodze. Mnie i Mattowi przypadła do przeszukania sypialnia. Nie będę ukrywał, że łóżko napawało mnie pewnego rodzaju obrzydzeniem. Myśl o tych wszystkich ohydnych, podstarzałych facetach, którzy wykorzystywali nastolatkę.
- Charles, spójrz co znalazłem- przerwał moje przemyślenia Matt.- Dziewczyna ewidentnie przyjmowała tutaj bardzo specyficzną klientelę- kiedy się odwróciłem, on wyciągał z pudełka zabawki erotyczne, między innymi różnego rodzaju pejcze, dildo i kajdanki.
- Zabezpiecz to, może okazać się bardzo przydatnym dowodem- powiedziałem.- Musimy poszukać jakiegoś notesu, dziennika albo pamiętnika. Może dziewczyna zapisała jakieś istotne informacje. - Długo to trwało, ale nareszcie udało mi się coś znaleźć.- Matt chyba coś mam- zawołałem, pokazując mu zeszyt.- Wydaje mi się, że to jej pamiętnik, może znajdziemy tutaj dane poszczególnych klientów.
- Chłopaki, technicy znaleźli jakieś plamy na podłodze w salonie- zawołam Alfred.- To chyba zmyta krew.
- Dużo tego- powiedział Matt, kiedy przyjrzeliśmy się skanowanym miejscom.- Myślicie, że stało się tutaj coś złego?- zapytał.
- Możliwe- odpowiedział.- Jednak widzicie to- pokazał na inne plamy.- To sperma, więc mogło być również tak, że ktoś lubił brutalne zabawy i robił to przez dłuższy czas, więc krew jest i starsza i całkiem świeża. Więcej powiem wam po wnikliwszej analizie.
- Czy ktoś znalazł coś jeszcze?- zapytałem. Kiedy okazało się, że pozostali nie znaleźli już nic wartego uwagi, postanowiłem zakończyć przeszukiwanie mieszkania. Pora było wracać na komisariat i dać pamiętnik dziewczyny do przeczytania, Alice.

***

- Dostałem wiadomość od Matta- powiedziałem, kiedy wracaliśmy już do komisariatu.- Znaleźli w mieszkaniu pamiętni Jasmine, jakieś zabawki erotyczne i zmyte plamy krwi oraz spermy.
- To by się zgadzało z tym co powiedziała nam Elvira- odpowiedział.- Założę się, że ta krew i sperma nie należą tylko do jednej osoby.
- Masz rację, pewnie było jeszcze kilka różnych dziewczyn, które korzystały z tego mieszkania- przytaknąłem.- Nie zastanawia cie postawa rodziców, czym oni musieli być tak bardzo zajęci, żeby nie zauważyć, że ich jedyna córka tak się stacza?
- Wiesz w dzisiejszych czasach oni myślą tylko o tym, żeby dobrze zarobić- powiedział.- Natomiast swoim dzieciom kupują jak najgorsze rzeczy z przeświadczeniem, że to zastąpi dzieciom czas, który powinni im poświęcić.
- Nic dziwnego, że świat coraz bardziej się stacza- podsumowałem.

***
Siedziałem nad kolejną stertą papierów, która z każdym dniem zamiast maleć stawała się coraz większa. Z tego również powodu mój humor pogarszał się z każdą minutą.
- Jason, myślę że ty i David powinniście to zobaczyć- powiedziała Alice, zaglądając do mojego gabinetu.
- David, pojechał do matki do szpitala- powiedziałem.- Wejdź i mów o co chodzi.
- Charles, oddał mi do przeczytania pamiętnik Jasmine- zaczęła.- Znalazłam coś bardzo interesującego, a właściwie to dość przerażającego- usiadła przed moim biurkiem i zaczęła kartkować zeszyt.- Jest tutaj.

25 Październik
Drogi pamiętniku to już dziś. Zobaczę się z panem tajemniczym. Wiem, że to tylko spotkanie towarzyskie, takie same jakich miałam już wiele, jednak tym razem czuje się dziwnie podekscytowana. Wiem, że tym razem wszystko będzie zupełnie inaczej. On jest taki szarmancki i ma takie piękne oczy. Traktuje mnie jak prawdziwą damę. Będziemy się razem świetnie bawić. Czekaj na nową relację.

- Nie mam w tym nic dziwnego- powiedziałem, kiedy skończyła czytać.- Może dziewczyna kogoś poznała i jak to nastolatka, myślała, że to miłość na całe życie?
- Poczekaj na ciąg dalszy- poprosiła

26 Październik
Kochany pamiętniczku, spotkałam go! Nawet nie wyobrażasz sobie jak romantyczny to był wieczór, chociaż skończył się w dość dziwny sposób, ale nie wyprzedzajmy faktów. Zjedliśmy przepyszną kolacje, napiliśmy się wina i postanowiłam zabrać go do mieszkania. Wszystko zapowiadało się tak samo jak w poprzednich przypadkach, jednak on okazał się inny. Poprosił mnie o robienie dziwnych rzeczy. Godziłam się na nie, związał mnie i zakneblował nawet użył pejcza, bolało, ale on wyjaśnił, że to tylko dla mojej przyjemności. Zaufałam mu, potrafi być taki przekonywujący. Mimo ból u było wspaniale.

- Ten facet, przyniósł do domu Jasmine, wszystkie zabawki, które znaleźli chłopaki- podsumowałem.- Dziewczyna ewidentnie się zakochała, dlatego na wszystko wyrażała zgodę.
- W niedługim czasie zmieniła zdanie o swoim księciu, posłuchaj tego.

25 Listopad
Pamiętniczku, to jest już nie do zniesienia. Wydawał się takim wspaniałym mężczyzną, kimś komu naprawdę na mnie zależy, a tak mnie zawiódł. Zrobiłabym dla niego wszystko, ale jemu to nie odpowiada. Chce więcej, lubi sprawiać mi ból. Moje łzy sprawiają mu przyjemność. Jednak ja już nie potrafię ukrywać przed wszystkimi moich siniaków i ran. Nie chce już takiego życia, chce być kimś lepszym. Powiedziałam mu, że jeżeli nie przestanie mnie tak traktować, pójdę na policje. Boje się, że on jest nieobliczalny, że może mnie skrzywdzić. Nie wiem co zrobić, u kogo teraz szukać pomocy.

- On ją katował- powiedziałem.- Jasna cholera, dlaczego nikt tego nie zauważył!- zacząłem przechadzać się po gabinecie.- Powiedz, że znalazłaś coś jeszcze.
- Trafiłam na różne numery telefonów- odpowiedziała.- Większość to drugie numery, jakiś biznesmenów i kasiastych buraków, którzy myślą co to nie oni., ale jeden jest anonimowy i ośmieliłam się go przypisać do tego faceta, o którym pisze Jasmine.
- Odkryłaś coś odnośnie tego numeru?- zapytałem zaciekawiony.
- Tylko tyle, że telefon jest na kartę, więc ustalenie właściciela jest praktycznie niemożliwe, ale zauważyłam, że on loguje się coś jakiś czas. Nigdy byś się nie domyślił gdzie, w miejscach, których znaleźliśmy wszystkie nasze ofiary- byłem wniebowzięty.
- Bingo Alice, mamy go- pocałowałem ją w policzek.- Lecę zawiadomić o wszystkim Davida, może przy okazji złapię w szpitalu Felixa, który miał się dowiedzieć o stan zdrowia Johna Fornesco. Zapomniałbym monitoruj ten numer, proszę- powiedziałem pospiesznie wychodząc z gabinetu.

***

Nieoczekiwanie moja radość została trochę ostudzona, kiedy tylko podjechałem po Davida do szpitala.
- Jak się czuje twoja matka?- zapytałem, chcąc pokazać, że interesuje się problemami przyjaciela.
- Zadziwiając, ale jej się poprawiło- uśmiechnął się.- Słuchaj Jason, pamiętasz jak wczoraj zleciłeś Felix'owi sprawdzenie stanu w jakim znajduje się John?- potwierdziłem.- Odkryłem coś dziwnego, Fornesco leży w tym szpitalu, więc postanowiłem, tak ze zwyczajnej ciekawości, sprawdzić czy już się czegoś nie dowiedział. Nawet nie wiesz jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że nikt od nas nigdy wcześniej o niego nie pytał.
- Jak to? Felix powiedział, że dowiadywał się i nie jest z nim najlepiej- powiedziałem.- Co sugerujesz?
- Nic, tylko może Felix nie nadaje się do naszego zespołu. Jednak wiesz to jeszcze nie wszystko, okazało się, że John Fornesco wcale nie jest w takim złym stanie, jaki on sugerował. Lekarz poinformował mnie, że wybudzili już go ze śpiączki, ale jeszcze nie zaczął mówić, ponieważ ma uszkodzone jakieś odpowiedzialne za mowę nerwy. Jednak w takim przypadku powstaje pytanie, dlaczego Felix kłamał?
- Trzeba to będzie wyjaśnić na kolejnym spotkaniu- odpowiedziałem.- Jednak, to w tej chwili nie jest takie istotne, tak jak ci mówiłem, Alice mogła dokonać największego odkrycia w śledztwie.
- Ty naprawdę myślisz, że mamy wreszcie opis naszego sprawcy? W końcu to nijak ma się do tego ze Szwecji, a przecież uznaliśmy, że to ten sam człowiek.
- Mogliśmy się mylić- powiedziałem.- Jednak patrząc na to z nieco innej perspektywy, podtrzymuje swoje zdanie, że to ta sama osoba- spojrzał na mnie z powątpiewaniem.- Spójrz, facet początkowo mordował kobiety, jakby składając je w ofierze dla Boga, a teraz okazuje się, że ma duże problemy z pojmowaniem tego jak wyglądać powinien seks i wykorzystuje do swoich dewiacji prostytutki. Jeżeli rzeczywiście jest religijnym fanatykiem, to moglibyśmy pokosić się o przypuszczenie, że morduje je ze względu na pokusę jaką ze sobą niosą dla jego niezłomnej wiary,
- Powiedzmy, że mnie przekonałeś. Jednak musisz przyznać, że w tej twojej teorii jest kilka luk. Pomyślmy, dlaczego miałby mordować co sześć lat i dlaczego zmienił nagle taktykę?
- To proste, szóstka znaczy szatana. Trzy serie morderstw co sześć lat. Jeżeli chodzi o taktykę, zmienił ją żebyśmy nie potrafili do końca powiązać go ze Szwedzkimi morderstwami.
- Jason, czyżbyś właśnie rozpracował, motyw mordercy?- zapytał z uśmiechem David.- Teraz wystarczy go schwytać.
- Żeby to było takie łatwe do zrobienia- powiedziałem.

***

Zwołałem zebranie zespołu za niecałe pół godziny. Potrzebowałem chwili wytchnienia. Alice, przekazała mi informacje, że już monitoruje telefon potencjalnego sprawcy. Przekazała również, że dwóch policjantów nadal patroluje pod domem Etiennette i nic się nie działo. Mogłem odetchnąć z ulgą. Przynajmniej dziewczyna była bezpieczna. Moje rozmyślenia, przerwał dźwięk przychodzącego smsa.

Jesteś już bardzo blisko, ale ona i tak zginie.

Pod tekstem było zdjęcie Etiennette, która najwyraźniej robiła zakupy w supermarkecie. Postanowiłem do niego odpisać. Może jakoś go sprowokuje.

Wiedz, że cie dopadnę, zapłacisz za wszystko.

Napisałem i wstrzymałem oddech, czekając na odpowiedz.

Powiem ci, że wyglądasz na nieco przygnębionego.

Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. On mnie obserwuje, wie co teraz robię. Zna każdy nasz krok i jest przed nami. Niech to jasny szlak.

- Jason, wszystko w porządku?- zapytała Alice, wchodząc do konferencyjnej.- Jesteś potwornie blady, czy coś się stało?
- Nie, wszystko dobrze- odpowiedziałem.- Alice, czy ktoś nadal pilnuje aktywności tego podejrzanego numer telefonu?
- Oczywiście, dokładnie tak jak prosiłeś- odparła.- Jednak jak się mogliśmy spodziewać, nie uaktywniał się od kilku dni, konkretnie od dnia ostatniego morderstwa.
To było dziwne, zważywszy na wiadomości, które przed momentem otrzymałem. Liczyłem, że on popełnił wreszcie jakiś błąd. Jednak nie było teraz czasu na rozmyślaniem nad tym.
- Skoro jesteśmy już wszyscy, chciałbym żebyście przedstawili swoje postępy- poprosiłem. Wiedziałem już większość rzeczy, o których mówili Charles i Matt, ponieważ na bieżąco informowała mnie o tym telefonicznie Alice. Jednak najbardziej ciekawy byłem relacji Mikaela i tłumaczeń Felix'a.
- Próbowałem, znaleźć sprawce w rejestrze badań DNA, jednak wszystko spełzło na niczym, ponieważ faceta nie ma, przynajmniej w tym amerykańskim rejestrze.
- Poprosiłam Hansa i Kurta o to żeby spróbowali w Szwecji- wtrąciła Alice.- Powiedzieli, że zgłoszą się do was.
- To wspaniale- powiedziałem.- Jednak, teraz przyszedł czas żebyśmy sobie coś wyjaśnili. Felix, powiedz co ci powiedzieli w szpitalu?- zapytałem.
- Pojechałem tam dzisiaj i lekarz prowadzący nadal utrzymuje, że stan Johna Fornesco jest ciężki- odpowiedział.- Zespół specjalistów wątpi nawet czy kiedykolwiek się wybudzi. Wiecie jego obrażenia okazały się o wiele poważniejsze niż się wydawało na pierwszy rzut oka.
- Dobrze, powiedz mi Felix, dlaczego kłamiesz?- zapytał David.- Tak się składa, że dzisiaj z powodów osobistych byłem w szpitalu. Przy okazji postanowiłem sprawdzić jak się czuje pan Fornesco i nawet nie wyobrażasz sobie jakie było moje zdziwienie, kiedy lekarz prowadzący powiedział, że nikt od nas do tej pory o niego nie pytał. Przecież przez cały ten czas przekazywałeś nam informacje, że jest z nim źle, a okazało się, iż wybudzili go ze śpiączki i mu się poprawiło. Potrafisz jakoś to wyjaśnić?- zapytał. Felix, wyraźnie pobladł i widać było, że jest wytrącony z równowagi.
- Przyznaje- zaczął w końcu.- Nie byłem w szpitalu i nie dowiadywałem się o jego stan. Jednak zrozumcie, teraz mam dużo własnych problemów, pracy i zwyczajnie nie potrafię znaleźć czasu na wasze śledztwo.
- Wystarczyło powiedzieć- odparłem.- Rozumiem, nie musisz już na pomagać, jeżeli sprawia ci to tyle kłopotu. Jednak w takim wypadku proszę cie, żebyś opuścił nasze zebranie.
- Dobrze, życzę wam powodzenia- powiedział, wychodząc.
- Wreszcie- skomentował Matt.- Pozbyliśmy się tego bufona.
- Mieliście z nim jakieś problemy?- zapytałem.
- Problemami bym tego nie nazwał- powiedział Charles.- Jednak, wiesz Felix ma takie przekonania, że wie wszystko najlepiej. Poza tym bardzo nam przeszkadzało, że zachowuje się momentami jakby to on prowadził to śledztwo. Potrafi być naprawdę irytujący.
- Teraz nasze dochodzenie utknęło w martwym punkcie- powiedział David.- Nie pozostało nam nic innego jak czekać na jakiś jego ruch, albo wiadomości od Hansa i Kurta.
- A jeżeli on już skończył?- zapytał Matt.- Zamierzasz to tak zostawić, Jason?
- Uwierz mi, nie pozwolę żeby skrzywdził kogoś jeszcze- powiedziałem.- Każdy sprawca popełnia w końcu jakiś błąd. Wystarczy na niego cierpliwie poczekać.
- Chyba nie będziemy musieli czekać- powiedziała Alice, która wyszła żeby odebrać telefon.- Dostałam informacje, że Etiennette właśnie została porwana. Musicie jechać na miejsce zdarzenia.

Uratujesz ją bohaterze?

Brzmiała wiadomość, którą dostałem w tym samym momencie, razem ze zdjęciem zakrwawionej Etiennette.
- Jason, telefon kilka minut temu logował się w mieszkaniu dziewczyny- powiedziała Alice.
- Tego właśnie się spodziewałem. Słuchajcie, muszę wam powiedzieć, że ostatnio dostałem wiadomości najprawdopodobniej od sprawcy. Wszystko wskazuje na to, że on nas obserwuje.
- Jak mogłeś nam tego nie powiedzieć-? zapytał David.

- Nie mamy teraz czasu na wyjaśnienia- odpowiedziałem, wychodząc.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 11

Następnego dnia wspólnie z Davidem musieliśmy stawić czoła najtrudniejszemu zadaniu. Powiadomienie rodziny o śmierci najbliższej osoby nigdy nie należy do łatwych, jednak to co zobaczyliśmy na miejscu zamieszkania rodziców Jasmine sprawiło, że nasza powinność stała się jeszcze cięższa. Na pierwszy rzut oka widać było, że państwo Rodrigez byli bardzo majętną rodziną. Piękny, ogromny dom, który okalał bardzo zadbany i jeszcze większy ogród, wskazywał że bardzo dbają o szczegóły. Od razu nasuwało się pytanie; dlaczego wychowując się w takiej rodzinie Jasmine zajmowała się prostytucją. Wyobrażałem sobie to zupełnie inaczej, wydawało mi się, że David również. Ilekroć w przeszłości zdarzało nam się spotykać z takimi przypadkami, były to środowiska wysoce patologiczne. Dziewczyny zostawały prostytutkami, przeważnie dlatego, że ich rodzice piją i nadużywają wobec nich przemocy. Jednak nie w tym przypadku. Wszystkie te przemyślenia naszły nas jeszcze zanim zapukaliśmy do drzwi, a później było już tylko gorzej. Otworzyła nam bardzo atrakcyjna i niezwykle młoda kobieta.
- Dzień dobry, nazywam się Jason Chamblers, to mój partner David Flecher, policja kryminalna- przedstawiłem nas.- Musimy z państwem porozmawiać, czy możemy wejść do środka?
- Oczywiście- zaprosiła nas do środka.- Chodzi o Jasmine, prawda? Właśnie dzisiaj zgłosiliśmy na policji jej zaginięcie. Znalazła się?- poprowadziła nas do salonu. Nasze odczucia, odnośnie domu okazały się prawdziwe. Wnętrze było bardzo okazałe, urządzone z przepychem ale jednocześnie dobrym smakiem, tak aby nie sprawiało wrażenia snobistycznego.- Kochanie panowie są z policji- dopiero teraz zwróciliśmy uwagę na mężczyznę, który siedział w salonie, czytając gazetę.
- Malcolm Rodrigez- podał nam rękę.- Posiadają panowie jakieś informacje odnośnie naszej córeczki?- zapytał.
- Bardzo nam przykro, ale wczoraj odnaleźliśmy ciało państwa córki- wyręczył mnie David.- Została zamordowana- musieliśmy zachować kamienną twarz, patrząc jak pani Rodrigez blednie, zaczyna płakać i obada na kanapę podtrzymywana przez męża.
- Są panowie pewni, że to nasza Jasmine?- zapytał Malcolm, równie blady co jego żona.
- Znaleźliśmy przy ciele, dowód tożsamości- powiedziałem.- Wiemy, że teraz przeżyli państwo szok i są zdruzgotani, jednak chcielibyśmy zadać kilka pytań, które mogą pomóc w śledztwie.
- Postaramy się na wszystkie odpowiedzieć- powiedział mężczyzna.- Niech panowie usiądą- tak też uczyniliśmy.- Czego panowie potrzebują?
- Niech państwo powiedzą, kiedy ostatni raz widzieli córkę?- poczułem się pewniej, ponieważ zacząłem rutynowe przesłuchanie.- Potrzebne nam są również jakieś informacje odnośnie samej Jasmine, gdzie chodziła do szkoły, jakich miała przyjaciół, co robiła w wolnym czasie? Podsumowując jaką była osobą.
- Niestety, ja nie mogę państwu zbyt wiele pomóc- zaczął Mancolm.- Nie było mnie w domu od tygodnia, więc córkę widziałem ostatni raz w zeszły wtorek. Poza bardzo często nie było mnie w domu, ponieważ dużo pracuje, a to wiąże się z ciągłymi podróżami. Córka chodziła do St. Eugene School, żona może powiedzieć z kim dokładnie się przyjaźniła, ponieważ dziewczyny często tutaj bywały.
- Tak, nasza kochana Jasmine miała grupę wiernych przyjaciółek- wychrypiała kobieta.- Najczęściej bywała tutaj Elvira Eriksson, chodziły razem do jednej klasy i były nierozłączne.
- Może nam pani dać adres, przyjaciółki państwa córki?- zapytałem.- Z nią również chcielibyśmy porozmawiać.
- Momencik, zajmę się tym- powiedziała, wstała i wyszła z salonu.
- Teraz kiedy zostaliśmy sami, chciałbym się dowiedzieć, gdzie i jak zginęła moja córka- powiedział Malcolm, kiedy jego żona zniknęła za drzwiami.- Doskonale widzę, że czegoś nam panowie nie mówią, więc słucham co się stało? Nie wydaje mi się żeby tak po prostu ktoś postanowił zamordować siedemnastolatkę. Takie rzeczy się zwyczajnie nie zdarzają. Czy moja córka wpakowała się w jakieś kłopoty?
- Panie Rodrigez- zaczął David.- Właściwie nie wiemy od czego zacząć. Przed chwilą dowiedział się pan, że pańska córka została zamordowana, wolałbym teraz nie przysparzać panu dodatkowego cierpienia.
- Wie pan co może być gorsze od śmierci dziecka? Nieświadomość tego, dlaczego to dziecko zostało zamordowane.
- Pan Rodrigez ma rację, David- powiedziałem.- Czy wiedział pan, że pańska córka była prostytutką- widziałem po jego minie, że jest zszokowany.- Wszystko wskazuje na to, że została zamordowana przez klienta. Nasz wydział, prowadzi sprawę kilku zamordowanych kobiet, którę również zajmowały się tą profesją. Podejrzewamy, że śmierć Jasmine, ma coś wspólnego z poprzednimi zbrodniami, dlatego musimy wiedzieć, czy córka mówiła coś o swoich problemach.
- Jak powiedziałem, ja nie potrafię nic powiedzieć na ten temat. Poczekajmy chwilę może żona coś nam powie- zapadło niezręczne milczenie.- Dlaczego moja córka miałaby się prostytuować, przecież dbaliśmy o to, żeby posiadała wszystko czego zapragnęła. To tylko świadczy o tym, że tak naprawdę nie znaliśmy własnego dziecka- nagle się rozpłakał.- Najmocniej przepraszam.
- Nic nie szkodzi, rozumiemy- powiedzieliśmy zgodnie.
- Proszę, tutaj mają panowie, adres oraz numer telefonu do Elwiry- powiedziała matka Jasmine, wracając do salonu.
- Może nam pani powiedzieć, czy córka zwierzała się, pani ze swoich problemów?- zapytałem.- Może zauważyła pani, że córka jakoś inaczej się ostatnio zachowywała?
- Jasmine, zawsze była bardzo otwartą osobą- powiedziała.- Rozumieją panowie, taką co do wszystkich podchodzi otwarcie i ze wszystkimi chce się zaprzyjaźnić. Jednak ostatnio zauważyłam, że przestała ze mną rozmawiać i strasznie się w sobie zamknęła. Każdego dnia zamykała się w swoim pokoju, a później wieczorami wychodziła nic nie mówiąc. Próbowałam się czegoś dowiedzieć od Elviry, ale ona powiedziała, że nic na ten temat nie wie.
- Dobrze, to chyba wszystko- powiedzieliśmy wstając.- Gdybyśmy mieli jakieś pytania, będziemy w kontakcie, do widzenia.

Nie poczyniliśmy żadnych konkretnych postępów jeżeli chodzi o rodzinę naszej ofiary. W rzeczywistości wszyscy spodziewali się, że rodzice nic nie wiedzieli o drugim życiu swojej córki. Mieliśmy jednak nadzieję, że Elvira, przyjaciółka, Jasmine, będzie potrafiła coś więcej powiedzieć.
- Jak to nie żyje?- zapytała dziewczyna, kiedy już przedstawiliśmy sprawę, w jakiej przyszliśmy.- Co się jej stało?
- Została zamordowana- odpowiedziałem krótko.- Może będziesz w stanie nam pomóc. Rozmawialiśmy już z rodzicami Jasmine i jej mama powiedziała, że ostatnio zmieniła się, zamknęła się w sobie i przestała z nią rozmawiać. Wiemy również, że miała własne mieszkanie, a mimo to wracała do domu rodziców, wychodząc wieczorami.
- Wolałabym porozmawiać z panami w cztery oczy- powiedziała, patrząc na swoją matkę.- To jej prywatne sprawy i nie chciała żeby ktokolwiek o nich wiedział- przeszliśmy do jej pokoju.- Nie będę kłamać, obie byłyśmy prostytutkami. Często korzystałyśmy z jej prywatnego mieszkania, żeby tam przyjmować klientów. Jednak ostatnio Jass powiedziała, że chce z tym skończyć. Byłam zdziwiona, ale na początku ona nie chciała nic powiedzieć. Później przyznała, że prześladuje ją jeden koleś, był jej klientem, zagroziłam mu, że wezwie policje jeżeli nie zostawi jej w spokoju. Wydawało mi się, że wszystko się uspokoiło, ponieważ ona powiedziała, że przestał się odzywać, ale teraz wydaje mi się, że to on musiał go zabić- dokończyła.- Nie powiedzą panowie mojej mamie, prawda? Obiecuje, że z tym skończę.


niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 10

Radiowozy, karetka i nasi technicy dotarli na miejsce zbrodni w ciągu kwadransa. Jednak razem z Davidem wiedzieliśmy, że dziewczyna została zamordowana dosłownie pod naszym nosem, wszystko wskazywało na to, że musieliśmy spłoszyć morderce, ponieważ ciało dziewczyny nie było zmaltretowane. W rzeczach, które zostały porzucone przy ciele, odnaleźliśmy nawet dowód tożsamości. Wstrząsające było to, że Jasmine Rodrigez miała niespełna siedemnaście lat. Najprawdopodobniej sprawca wybiera coraz to młodsze ofiary, albo Jass wiedziała po prostu zbyt wiele. Jeżeli on wiedział o Jass, musi być świadomy, że dziewczyna, z którą rozmawiałem widziała go, chociaż by tylko z profilu.
- David, musimy szybko odnaleźć dziewczynę, która wskazała nam to miejsce- zawołałem.- Ona może być kolejnym celem, przecież widziała jak odchodził z Jass- pobiegliśmy na ulicę, przeszukiwałem tłum gapiów mając nadzieję, że ładna brunetka nadal jeszcze tutaj jest. Dostrzegłem ją w grupce dziewczyn, która nadal czekała na jakieś wieści.
- Hej, poczekaj- podbiegłem do niej.- Jak się nazywasz? Muszę to wiedzieć, ponieważ teraz jesteś najważniejszym świadkiem jakiego mamy.
- Etiennette Copper, ale po co ci to?- zapytała.- Co się tam stało? Dlaczego, przyjechało tutaj tyle radiowozów i karetka? Czy to ma jakiś związek z Jass?
- Niestety, Jasmine nie żyję- odpowiedziałem.- Nie mam teraz czasu ci wszystkiego tłumaczyć, jednak musisz pójść ze mną- chwyciłem jej ramię i poprowadziłem do samochodu, przy którym czekał już David.
- Mikael powiadomi nas kiedy tylko coś znajdzie- powiedział, zanim zadałem jakiekolwiek pytanie.- Za chwilę będą tutaj Charles i Matt, żeby przepytać pozostałe dziewczyny. Poprosiłem Alice, żeby sprowadziła Rogera, on może coś wiedzieć o tajemniczym kliencie, który prześladował dziewczyny.
- Doskonale, ja w tym czasie zajmę się Etiennette- wskazałem kobietę siedzącą w samochodzie.- Będzie potrzebowała ochrony, najprawdopodobniej ona jest kolejnym celem, poza tym przesłucham ją, może opiszę mi mężczyznę, z którym widziała Jasmine.

- Myślisz, że on wie, iż tam byliśmy?- zapytał David, kiedy dojechaliśmy już na komisariat i zostaliśmy sami.
- Wiadomość jaką zostawił, nie budzi wątpliwości. On wie, że jesteśmy blisko i igra z nami- odpowiedziałem. Kiedy przywiozą Rogera?
- Powiedzieli, że za piętnaście minut. Miejmy nadzieję, że do czegoś się wreszcie przyda. A co zrobisz z dziewczyną?
- Rozmawiałem z górą i najprawdopodobniej dostanie ochronę do zakończenia śledztwa, szef musi tylko skontaktować się z prokuratorem- odpowiedziałem.
- Jeszcze tak blisko rozwiązania tej sprawy nie byliśmy- powiedział.- Może nareszcie skończymy z tym śledztwem.
Nie chwal dnia przed zachodem słońca- odparłem.- Prowadzą Rogera, dzwonił Matt i powiedział, że za około godzinę pojawią się tutaj z Charlesem, więc kiedy z nim skończysz spotkamy się w konferencyjnej na zebraniu- poinformowałem.

Podałem dziewczynie kubek gorącej herbaty. Wyglądała bardzo źle, była blada i widać było, że niedawno płakała.
- Proszę, najwyraźniej tego potrzebujesz- z wdzięcznością go przyjęła.- Wiem, że przeżyłaś szok, ale zdajesz sobie sprawę, że musimy porozmawiać.
- Dlaczego muszę tutaj być?- zapytała drżącym głosem.- Przecież to Jass nie żyję, powinniście raczej zająć się tą sprawą, a nie przetrzymywać mnie tutaj!- krzyknęła.
- Spokojnie- dziewczyna rozpłakała się.- Wszystko ci wyjaśnię, pamiętasz tego mężczyznę, z którym widziałaś Jasmine? Tego, z którym odeszła niedługo przed śmiercią?- nieznacznie pokiwała głową.- Podejrzewamy, że to właśnie on ją zamordował.
- Dlaczego więc przetrzymujecie mnie tutaj?- zapytała.- Skoro to ten facet, powinniście mnie wypuścić.
- Pozwól, że ci wszystko wytłumaczę- powiedziałem spokojnie.- Szukaliśmy Jass, ponieważ nasz wydział prowadzi sprawę zamordowania trzech kobiet, które również były prostytutkami. Jedna z nich Natalie była prześladowana przez nachalnego klienta, a jako że przyjaźniły się z Jasmine mieliśmy nadzieję, że ona będzie mogła nam coś więcej powiedzieć o tym mężczyźnie- tłumaczyłem.- Jednak w tych okolicznościach ty jesteś naszym jedynym świadkiem. Widziałaś tego faceta- powiedziałem szybko widząc jej zdziwione spojrzenie.- Poza tym podejrzewamy, że możesz być w niebezpieczeństwie, jeżeli sprawca wie, że go widziałaś.
- Przecież ja nic nie widziałam- odparła.- Owszem Jass odeszła z jakimś kolesiem, ale już ci mówiłam, że był ubrany na czarno, miał na głowie kapelusz, poza tym stał do mnie odwrócony plecami.
- Wiem, ale pamiętaj, że nie wiemy co może sobie myśleć ten człowiek. Dlatego damy ci ochronę, tak na wszelki wypadek, a kiedy już zakończymy śledztwo będziesz mogła wrócić do swojego normalnego trybu życia.
- Czy to znaczy, że nie będę mogła chodzić do pracy?- potwierdziłem jej przypuszczenie, skinięciem głowy.- Ale z czego ja mam niby teraz żyć?- nie wiedziałem co na to odpowiedzieć.- No dobra niech wam już będzie, ale później nie zastanawiajcie się co ja robię w domu- zakomunikowała, wstała i nie mówiąc już nic więcej opuściła pokój.

***

Rogera przywieziono z aresztu tak jak prosiłem. Właściwie nie wiedziałem czy spotkanie z nim coś może wnieść do śledztwa, przecież już raz go przesłuchiwaliśmy i nic to nie pomogło. Jednak w tamtym przypadku było to coś innego, przecież chodziło o Johna Fornesco.
- Zapewne nie wiesz z jakiego powodu znów cie tutaj przywieźliśmy- potwierdził skinieniem głowy.- Tak się składa, że dzisiaj znaleźliśmy ciało kolejnej kobiety. Jasmine Rodrigez, była przyjaciółką twojej siostry i jak się domyślasz zajmowała się prostytucją, zresztą wiemy, że ją znałeś.
- Zgadza się- odparł.- Jednak nie rozumiem co ja właściwie mam wspólnego z jej śmiercią, przecież siedziałem w areszcie.
- Nie powiedziałem, że podejrzewamy ciebie o jej zabójstwo- powiedziałem.- Jednak jak udało nam się ustalić, dziewczyna przyjaźniła się z twoją siostrą, która skarżyła się ostatnio, że prześladuje ją jeden z klientów- na moje słowa wyraźnie pobladł.- Co kieruje nas do kolejnej poszlaki, ponieważ jedna z dziewczyn, której jesteś ochroniarzem, przekazała nam wiadomości, że zarówno Ofelia jak i Marina, znana w waszym świecie jako Miriam, przychodził do ciebie na skargę odnośnie klienta, który miał specyficzne upodobania. Ze względu na okoliczności podejrzewamy, że to właśnie ten człowiek jest mordercą wszystkich naszych ofiar. Tak się składa, że chcemy, żebyś nam pomógł.
- Chcecie wiedzieć, co udało mi się ustalić w sprawie tego faceta?- zapytał.- Niestety wasze nadzieje są płonne, ponieważ nie udało mi się kompletnie nic ustalić. Facet nie podawał danych, nie pojawiał się w klubie, nic o sobie nie powiedział poza tym, że lubi perwersyjne zabawy. Jeżeli to ten sam koleś mam nadzieję, że w końcu go schwytacie. Może i jestem tylko recydywistą z nieprzyjemną przeszłością, ale nikogo nigdy nie zabiłem.
- A zlecenie zabójstwa Johna Fornesco?- zapytałem.- Nie uda ci się z tego wywinąć.
- Przyznaję zachowałem się jak dupek- odpowiedział.- Ale w gruncie rzeczy wcale nie zleciłem jego zabójstwa, chciałem tylko żeby dostał niezły łomot, a to że ktoś przed tym postanowił go zabić to nie moja sprawa.
- Możecie już go zabrać- powiedziałem do dwóch policjantów, którzy czekali za drzwiami pokoju przesłuchań.

***

Półtorej godziny później cały zespół zebrał się w konferencyjnej. Mimo, że nie poczyniliśmy w sprawie zbyt wielu postępów, przynajmniej nie z mojej perspektywy, do tego mieliśmy kolejne morderstwo, czułem się dziwnie podekscytowany. Liczyłem, że pozostali ustalili coś istotnego. Dziwne, ale jakaś część mojej podświadomości czuła, że tak istotnie było.
- Załatwiłem ochronę dla Etiennette Copper- zacząłem.- W gruncie rzeczy dziewczyna nic nie widziała, ale istnieje podejrzenie, że sprawca po nią wróci, tak więc od dziś pod jej domem na zmiany będzie dyżurowało czterech policjantów.
- Jeżeli chodzi o nas- zaczął Charles.- Inne dziewczyny niewiele powiedziały, raczej się nie przyjaźnią. Zarówno Natalie jak i Jasmine nie mówiły nic o mężczyźnie, który je prześladował, a wśród klientów pozostałych nie ma faceta o perwersyjnych upodobaniach seksualnych.
- Ja zauważyłam pewne niedopatrzenie- wtrąciła Alice.- W czasie śledztw prowadzonych w Szwecji było kilka osób, które nie rozmawiały z policją, mimo że znajdowały się w kręgu podejrzanych zainteresowali się wszyscy.- Rozmawiałam już o tym z Hansem i Kurtem i rzeczywiście potwierdzili, że z niektórymi świadkami nie mogli rozmawiać, ponieważ ich rodzice byli za bardzo wpływowi. Obaj powiedzieli, że postarają się zdobyć dla mnie ze Szwecji ich aktualne dane, jako że z nami nie chcą współpracować.
- Jeżeli o mnie chodzi- zaczął Mikael- mogę mieć najważniejszy dowód. Jasmine tuż przed śmiercią odbyła stosunek seksualny, bardzo brutalny, ale w odróżnieniu od pozostałych ofiar była przytomna i się broniła, więc mam naskórek sprawcy pod paznokciami- wszyscy wstrzymali oddech na dźwięk jego słów.- Poza tym morderca bardzo szybko ją zamordował, podcinając gardło, pozostała liczba ran kutych powstała już kiedy dziewczyna nie żyła.
- Musze wam powiedzieć, że i mnie się poszczęściło- powiedział David.- Przesłuchałem powtórnie Rogera, mimo że nie ma to nic wspólnego z aktualnym zabójstwem, może być istotnę, ponieważ powiedział, że owszem zlecił pobicie Johna Fornesco, ale ktoś go uprzedził, ponieważ zlecił jego zabójstwo. Może jestem szalony, ale wydaje mi się, że Roger mówi prawdę, co z kolei nasówa nam kolejne pytanie: Dlaczego ktoś chciał zlikwidować Johna Fornesco?
- Ponieważ może on być istotnym świadkiem- wszyscy na mnie spojrzeli.- Pamiętacie z kim spotkał się John Fornesco, na kilka dni przed tym jak go postrzelono. Natalie, jedna z naszych ofiar. Z tego co powiedziałeś błędnie założyliśmy, że to Roger stoi za postrzałem, ponieważ Fornesco spotkał się z nią na kilka godzin przed jej śmiercią, a co jeżeli wiedział z kim miała się spotkać później? Co jeżeli prawdziwy morderca wyciągnął z Natalie tą informację zanim ją zabił?
- Postanowił pozbyć się niewygodnego świadka- powiedział Charles.- I poniekąd mu się udało. Ostatnie wiadomości jakie dostaliśmy ze szpitala, nie są najlepsze. Mimo, że jego stan się ustabilizował nadal jest źle i nie wiadomo czy z tego wyjdzie.
- Jednak to już jakiś postęp- podsumowałem.- Dobrze teraz musimy ustalić, kto zajmie się poszczególnymi zadaniami. Ja z Davidem bierzemy na swoje barki powiadomienie rodziny o śmierci Jasmine. Mikael, ty spróbuj ustalić coś odnośnie tego naskórka, a może dopisze nam szczęście i znajdziesz kolejne ślady biologiczne. Alice...
- Nie skończyłam jeszcze przeglądać spraw ze Szwecji- wtrąciła.- Wolałabym to dokończyć później, najlepiej jutro.
- Dobrze, jeżeli potrzebujesz więcej czasu, masz go- powiedziałem.- Charles i Matt wy zajmijcie się przeszukaniem mieszkania naszej ofiary, kto wie może i tutaj dopisze nam szczęście i znajdziecie jakieś informacje odnośnie potencjalnego mordercy.
- A ja co mam zrobić?- zapytał Felix, o którym praktycznie zapomniałem.
- Ciebie proszę o sprawdzenie stanu w jakim znajduje się John Fornesco- odpowiedziałem po namyśle.- Powiedz lekarzom, że to bardzo ważne dla prowadzonego przez nas śledztwa. Dobrze to chyba wszystko możemy jechać do domów, do zobaczenia o dziewiątej.

Miałem szczerą nadzieję, że będę mógł wreszcie się wyspać, zanim zacznie się kolejny ciężki dzień w pracy, jednak moje nadzieję znów spełzły na niczym, ponieważ kiedy otworzyłem drzwi do mojego mieszkania, na wycieraczce leżała kolejna koperta. Podniosłem ją i wyjąłem zdjęcie młodej ciemnowłosej nastolatki. Jej ciało było zmaltretowane, sine zakrwawione, w pierś miała wbity nóż. Najgorsze były jednak jej błękitne oczy, szeroko otwarte, zastygłe w wyrazie przerażenia.

Piękny widok, prawda?
Początek naszej małej zabawy.
Pamiętasz ją jeszcze?



Brzmiała wiadomość na odwrocie.

piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział 9

- Skąd wiecie, że to ten sam morderca, przecież na ciele żadnej z kobiet nie znalazłem śladów wskazujących na jakiś szczególny rytuał?- zapytał Mikael, który ze względu na okoliczności dołączył do nas w konferencyjnej następnego dnia.
- Nie możemy tego potwierdzić w stu procentach- zaczął David.- Jednak razem z Jasonem uważamy, że to prawidłowy trop.
- Przepraszam, że się wtrącę, ale jeżeli wszyscy przypuścimy, że to ten sam sprawca, należałoby również uwzględnić liczbę ofiar w poprzednich latach- zaczął Charles. Skoro ten psychopata, morduje sześć kobiet co sześć lat, wniosek nasuwa się sam. Możemy się spodziewać kolejnych trzech zamordowanych kobiet.
- Niezbyt miła perspektywa- powiedział Matt.- Nie udało nam się, również dowiedzieć nic na temat rodzin, poprzednio zamordowanych kobiet. Wszyscy nadal mieszkają w Szwecji, oczywiście nie licząc rodziny pierwszej ofiary, tutaj jest nadal bardzo gruby mur, ale wracając do pozostałych, większość powiedziała, że to już zamknięty rozdział i wszystko co wiedzieli przekazali dwójce śledczych, z którymi rozmawialiście, a reszta kiedy tylko usłyszała o co chodzi powiedzieli żebyśmy zostawili ich w spokoju i odkładali słuchawkę.
- Niestety, ja również nie mam zbyt pokrzepiających wieści- wtrącił Felix.- Szwedzki wymiar sprawiedliwości nie zamierza nam niczego ułatwiać, ponieważ jak przekazał mi prokurator generalny, oni muszą przede wszystkim troszczyć się o bezpieczeństwo podmiotów prywatnych, rozumiecie nazwali rodzinę brutalnie zamordowanej nastolatki, podmiotem prywatnym- oburzył się.
- Wątpię czy dałoby nam to cokolwiek- powiedziałem.- Sprawca nie pozostawił żadnych śladów, musimy czekać na jego kolejny ruch.
- Jason, chcesz żebyśmy czekali na kolejne morderstwo?!- krzyknęła Alice.- To się nie godzi z etyką naszej pracy, przecież my mamy ratować ludzi przed psychopatami, a nie pozwalać żeby chodzili sobie spokojnie po świecie.
- Wiem Alice, ale musimy najpierw spróbować ustalić taktykę naszego mordercy- powiedziałem.- Dlatego proszę waszą czwórkę- wskazałem Charlesa, Matta, Alice i Felix'a- żebyście zajęli się jeszcze raz sprawami prowadzonymi w Szwecji, może znajdziecie jakieś poszlaki, które umknęły Hansowi i Kurtowi. Mikael ciebie proszę, żebyś ponownie przeanalizował wyniki sekcji zwłok, naszych trzech ofiar, może oprócz podobnych obrażeń znajdziesz coś jeszcze. My natomiast zejdziemy do półświatka, czyli spróbujemy odnaleźć kolejne potencjalne ofiary.

***

- Myślisz, że to odpowiedni pomysł, w końcu jesteśmy w trakcie śledztwa?- zapytał David, kiedy wieczorem udaliśmy się do jednego z największych i najbardziej znanych domów publicznych w całym Los Angeles.
- Nie idziemy tam przecież dla przyjemności- odpowiedziałem.- Gdybyś zapomniał, nasze wszystkie ofiary zajmowały się prostytucją, więc gdzie najlepiej szukać jakiś informacji, jeżeli nie w potencjalnym miejscu ich pracy?- zadałem notoryczne pytanie. 
David, nie pytał o nic więcej, tylko razem weszliśmy do lokalu. Żaden z nas wcześniej nie przebywał w takim miejscu, jednak nasze przypuszczenia okazały się słuszne. Typowa czerwień pomieszczenia, aż raziła w oczy, między stolikami przechadzały się półnagie dziewczyny z drinkami dla świniących się na nie podstarzałych playboyów. Na scenie, prężyła się młoda blondynka, przebrana za policjantkę.
- No tak, więc od czego zaczynamy?- zapytał David.
- Musimy jakoś wtopić się w tłum- odpowiedziałem.- Zamówmy drinki i poczekajmy, aż podejdzie jakaś dziewczyna. Najlepiej się rozdzielmy, masz zdjęcia naszych ofiar?- pokiwał głową. Rozeszliśmy się w dwóch kierunkach. Usiadłem na jednej z sof, zamówiłem whisky i przyglądałem się występowi. Długo nie musiałem czekać, ponieważ już po kilku minutach, podeszła do mnie młoda brunetka.
- Co tutaj robi, sam tak przystojny mężczyzna? zapytała, kokieteryjnie siadając mi na jednym kolanie.
- Jak łatwo się domyślić, potrzebuje trochę odpocząć po ciężkim dniu pracy- odpowiedziałem, przybierając najbardziej ujmującą minę, na jaką było mnie stać.
- Może w takim razie odprężymy razem?- zapytała, wstając i podając mi rękę.- Mam na górze przygotowany pokój, na pewno nie pożałujesz- uśmiechnęła się. Poszliśmy razem na górę.
- Powiedz mi, na co masz ochotę?- zapytała, zaczynając mnie rozbierać.
- Lepiej dla ciebie, jeżeli przestaniesz- powiedziałem, pokazując odznakę.
- Jesteś psem, nie będę z tobą gadać- wstała i już chciała wyjść, ale ją powstrzymałem.- Puszczaj mnie, bo zacznę krzyczeć- powiedziała.
- Zawsze mogę, zamknąć ten lokal- odpowiedziałem.- Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że handluje się w tym miejscu niedozwolonymi substancjami, więc albo porozmawiamy tutaj, albo na komisariacie, jak będzie?
- Dobra- odparła, siadając.- Czego właściwie chcesz? Nic nie wiem o żadnym handlu niedozwolonymi substancjami 
- Nie chodzi o narkotyki- powiedziałem.- Prowadzę śledztwo w sprawie morderstwa, trzech kobiet- pobladła.- Wszystkie były prostytutkami, może nawet się znałyście- wyciągnąłem zdjęcia naszych ofiar.- Dobrze się przyjrzyj, zanim odpowiesz- zaczęła oglądać zdjęcia.
- Jasne, przecież to Natalie, siostra Rogera wszyscy mówili, że ktoś ją zamordował, ale nie chciałam w to uwierzyć- powiedziała, po chwili.- To Oli i Miriam, obydwie przychodził do Rogera, no wiesz był ich ochroniarzem. Nie powiem ci teraz dokładnie, ale jakiś miesiąc temu Miriam, przyszła i powiedziała, że prześladuje ją nadgorliwy klient, była cała pobita, ponieważ on lubił specyficzne zabawy, sam rozumiesz. Natomiast Oli również się tutaj pojawiła dwa tygodnie temu i powiedziała, że ona także jest prześladowana przez kogoś takiego. One przeważnie stały na ulicy, dlatego był narażone na nieprzyjemności, wiem co teraz myślisz, ale tutaj jesteśmy bezpieczniejsze.
- A Natalie, czy Roger wiedział czym się zajmowała?- zapytałem.
- Nie, skąd- zaprzeczyła energicznie.- Roger, może się wydawać okropnym człowiekiem, ale nie pozwoliłby swojej siostrze pracować w tym zawodzie, bardzo ją kochał, poza tym byli tylko we dwójkę.
- To chyba wszystko- powiedziałem, wyciągając pieniądze.- Proszę, jednak coś ci powiem, szacunek do samej siebie nie jest wart żadnych pieniędzy- nie czekając na odpowiedz, zamknąłem za sobą drzwi.
- David, chodźmy- powiedziałem, kiedy odnalazłem partnera przy stoliku z tą samą blondynką, która dawała występ.
- Monico, muszę już iść- powiedział do kobiety.- Czekają na mnie obowiązki.
- Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, mój piękny- odpowiedziała, kiedy odchodziliśmy.

***

- Mój piękny, serio?- zapytałem, śmiejąc się.- Dowiedziałeś się czegoś od seksownej policjantki?
- Miałem szczęście- odparł, ignorując moją zaczepkę.- Monica, powiedziała, że Natalie przyjaźniła się z niejaką Jass, która jak możesz się domyślić stała na ulicy, podobno dziewczyna była napastowana przez jednego z klientów.
- Dokładnie, tak samo jak Marina i Ofelia, to nie może być zbieg okoliczności- powiedziałem.- Powinniśmy teraz odnaleźć tą Jass, ona może mieć dla nas bardzo istotne informacje.
- Myślisz, że do tej pory nie zgłosiłaby się na komisariat?- zapytał.- Przecież mimo wszystko chodzi tutaj o śmierć jej przyjaciółki i może życie kolejnych kobiet.
- Zapominasz, że one są prostytutkami, a takich kobiet raczej nie traktuje się z szacunkiem- przypomniałem.- Może dziewczyna, zwyczajnie się boi? Przejedźmy się tymi ulicami, na których możemy spotkać panie lekkich obyczajów.
Tak też uczyniliśmy, to przerażające ile kobiet zajmuje się tą profesją. Brunetki, blondynki, rude, ubrane w kuse spódniczki, bluzki nie zasłaniające niczego oraz szpilki, przechadzały się ulicami, czekając na potencjalnych klientów. Zaparkowaliśmy samochód i zaczęliśmy szukać Jass.
- Przepraszam bardzo, szukam Jass, wiesz może gdzie ją znajdę?- zapytałem, pierwszą dziewczynę, która do nas podeszła.
- Po co ci Jass?- zapytała.- Ja dam ci więcej niż ona potrafi.
- Wolałbym nie- odpowiedziałem.- Powiedz tylko, gdzie znajdę Jass.
- Jak chcesz- powiedziała.- Przed chwilą, poszła z jakimś kolesiem. Taki w ciemnych ciuchach i kapeluszu, nie widziałam zbyt dobrze, bo był do mnie odwrócony plecami. Jak się pospieszysz, to może zdążysz przed nim, poszli za tamten budynek.
Razem z Davidem, udaliśmy się we wskazanym przez dziewczynę kierunku. Nikogo tam nie było.
- Jason, spójrz na to- powiedział David, wskazując plamy na ziemi.- To krew, ślady prowadzą tam- pokazał kubeł na śmieci. Szybko do niego podszedłem.Spojrzałem na Davida i otworzyłem wieko. Doznałem szoku, w środku, między stertą śmieci, leżało zmasakrowane ciało młodej dziewczyny.

Spóźniliście się, a było tak blisko.

- Znaleźliśmy Jass- powiedziałem.- Za późno, zadzwoń po techników.
___________________________________________
Rozdział napisany, wiem że ostatnio rzadko piszę ale postaram się poprawić, ponieważ opowiadanie już mam całe napisane.

sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 8

Następnego dnia:

- Jay, wyraźnie ci tłumaczę, facet co najwyżej może odpowiadać za usiłowanie morderstwa Johna Fornecko, a konkretniej za zlecenie zabójstwa- miałem już dość słuchania tych wszystkich mądrości.
- Czyli tak naprawdę mamy więcej czasu, na znalezienie dowodów, że jest mordercą- powiedziałem.- Wiem, że najprawdopodobniej to tylko złudne nadzieje, ponieważ z drugiej strony coś mi mówi, że to nie on, ale ja mam już serdecznie dość tej sprawy.
- Rozumiem cie- odpowiedział David.- Sam odnoszę wrażenie, że ten człowiek bawi się z nami w kotka i myszkę.
- Chłopaki, mam coś dla was- powiedziała Alice, wchodząc do biura.- Jason, pamiętasz jak prosiłeś, żebym sprawdziła dla ciebie, podobne sprawy prowadzone w Europie?- pokiwałem głową.- Właśnie dostałam wykaz takich spraw i w gruncie rzeczy są dwie, które mogłyby zostać uznane za bliźniaczki naszej. Dwanaście lat temu w Szwecji, Bjork Hanson i Kurt Alderson prowadzili w Malmo śledztwo w sprawie zabójstwa piętnastoletniej dziewczyny, która jak się okazało była młodą prostytutką. W podobny sposób zginęło jeszcze pięć kobiet, wszystkie z tego samego zawodu, nigdy nie rozwiązano tej zagadki. Jednak sześć lat temu, znów zaatakował. W Trelleborgu małym niczym nie wyróżniającym się miasteczku nagle zginęły w niewielkim odstępie czasu sześć kobiet, Śledztwo również prowadzili Hanson i Alderson, ze względu na wysokie prawdopodobieństwo tego samego sprawcy...
- Jak się nazywała pierwsza ofiara?- zapytał David.
- Poczekaj momencik- poprosiła.- To jeszcze nie jest wszystko. Każda z kobiet miała wyciętą na ciele jakąś modlitwę dziękczynną, jakby sprawca chciał powiedzieć, że składał je w ofierze, jednak na ostatniej napisał, że nie będzie już więcej śladów i zniknął- powiedziała.
- Jakiś popieprzony sukinsyn- powiedział David.- Możesz nam teraz wreszcie powiedzieć, jak się nazywała pierwsza ofiara?
- Erika Ferguson- odpowiedziała.- Próbowałam skontaktować się z rodzinami ofiar jednak jak na razie nikt nie chce z nami rozmawiać, nie ma się im co dziwić. Jednak wiecie co jest najdziwniejsze, tożsamości całej rodziny Ferguson zostały zmienione i zatajone- powiedziała.
- Trzeba się tym koniecznie zająć- powiedziałem.- My zajmiemy się skontaktowaniem się z tymi dwoma śledczymi, a wy...
- Charles i Matt zajmują się rodzinami pozostałych ofiar a Felix próbuje się dostać do tajniaków, żeby rozwikłać sprawę rodziny pierwszej ofiary- powiedziała.- Zamierzam mu w tym pomóc, poza tym bardzo cie przepraszam, że ja rozłożyłam zadania, ale nie przyjechaliście jeszcze do pracy, a musieliśmy się pospieszyć.
- Jesteś nieoceniona, ale teraz my także musimy zająć się pracą, więc wybacz- powiedziałem.- Zobaczymy się po południu.

***

Mieliśmy ogromne szczęście, ponieważ w czasie naszych poszukiwań okazało się, że Hanson i Alderson mieszkają w Los Angeles i przeszli już na emeryturę. Udało mi się z nim skontaktować i teraz wspólnie z Davidem jechaliśmy na spotkanie do domu jednego z nich.
- Dzień dobry, jestem Bjork Hanson, a to Kurt Alderson- przedstawił nam siebie i przyjaciela jeden z mężczyzn.- Słyszeliśmy, że prowadzą panowie śledztwo w sprawie śmierci trzech prostytutek, łudząco podobne do naszych dwóch spraw. Powiedzą nam panowie coś więcej?
- Oczywiście- powiedziałem.- Wszystkie nasze poszlaki sugerują, że to jeden i ten sam sprawca morduje kobiety. Jednak jak się panowie domyślają nie pozostawia po sobie najmniejszego śladu. Właśnie to odróżnia te zbrodnie od tych, którymi zajmowali się panowie, ciała kobiet w żaden sposób nie zostały naznaczone.
- To znaczy, że zmienił taktykę- powiedział Kurt.- Wszystkie nasze ustalenia prowadził do tego, że stworzyliśmy portret psychologiczny sprawcy- Bjork podał nam dokumenty.- Najwyraźniej jest to jakiś religijny fanatyk, który potrafi się dostosowywać do sytuacji.- Liczby sześć również mogą oznaczać szatana, rozumiecie sześć kobiet, co sześć lat, jednak to mogłoby oznaczać, że będą kolejne trzy ofiary. Udało nam się również ustalić, że istniał niegdyś odłam religijny, który wskazywał, że prostytutki pochodziły od szatana, co z kolei potwierdzało teorię, że sprawca składał je w ofierze za odkupienie grzechów- wszystko skrzętnie notowałem.- Właśnie w tym momencie nasze śledztwa utknęły w martwym punkcie, ponieważ fanatycy albo już wymarli albo ich pozostałość nie chce się do tego przyznać w końcu tyle na świecie jest tego voodoo i innych dziwactw.
- Moglibyśmy zachować wasze dokumenty?- zapytałem.
- W gruncie rzeczy to tak, w końcu śledztwa dawno zostały już umorzone, a jeżeli wam się do czegoś przydadzą- powiedział Bjork.- Gdybyście czegoś potrzebowali chętnie pomożemy.
- My będziemy się już zbierać- powiedziałem wstając.- Bardzo panom dziękujemy.
- Przepraszamy, czy my się przypadkiem nie znamy?- zapytał Kurt, kiedy już wychodziliśmy.
- Nie, nie wydaje mi się, żebyśmy się już spotkali- odpowiedziałem.

- Myślisz, że to jest wreszcie nasz prawidłowy trop?- zapytał David.
- Jedyny sensowny, jaki w tej chwili mamy- odpowiedziałem.- Rozmawiałem z Alice i zwołałem zebranie na jutro, dzisiaj już jest na to za późno. Przeczytam wszystkie dokumenty, które zdobyliśmy, postaram się wyciągnąć jakieś wnioski i skonfrontujemy ze wszystkimi nasze osiągnięcia.
- Zrobię to samo i jutro zastanowimy się nad dalszymi krokami- powiedział.- Zawieść cie teraz do domu?- pokiwałem głową.- Do zobaczenia, jutro- powiedział kiedy stanęliśmy pod moim domem.
- Jutro, to ja przyjadę- powiedziałem, zamykając drzwi samochodu.
Szczerze marzyłem tylko o tym, żeby położyć się spać, jednak czekało mnie jeszcze dużo pracy. Kiedy otwierałem drzwi do mieszkania, zauważyłem na wycieraczce kopertę. Podniosłem ją i wyciągnąłem kartkę, na której było napisane.

Odliczanie rozpoczęte. Nadszedł czas ostatecznego starcia. 
Zobaczymy jaki z Ciebie bohater. Uratujesz je?

Wiedziałem, że to on. Bezczelnie się ze mną bawi.
_____________________________________________________________
Rozdział wreszcie napisany. Jak się podoba?

poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozdział 7

- Może pan powtórzyć- poprosiłem, nie mogąc uwierzyć własnym uszom.
- Z moich wnikliwych ustaleń wynika, że pan John Fornesko, nie jest człowiekiem zdolnym do popełnienia takich zbrodni- powiedział Fillipe.- W rozmowie wykazywał wielkie opanowanie, nie mieszał się w swoich zeznaniach, można było również wyczuć, że przeżył duży wstrząs. Mówiąc krótko, moim zdaniem jest niewinny.
- Jesteś pewien, Fellipe?- zapytałam.- Zrozum, to nasz główny podejrzany więc musimy mieć stuprocentową pewność zanim go zwolnimy z aresztu.
- Jason, świetnie znam procedury- odpowiedział.- Moim zdaniem, człowiek nikogo nie zabił, jednak to tylko moje osobiste zdanie więc jeżeli chcesz możesz powołać innego biegłego psychologa, żeby wydał własną opinię.
- Nigdy nie odważyłbym się podważać twoich kompetencji- powiedziałem.- Chciałbym tylko, nareszcie znaleźć jakiś punkt zaczepienia.
- Rozumiem, jednak nie mogę do twoich chęci dopasowywać swoich opinii- odparł.- Teraz wybaczcie, ale mam wizyty innych pacjentów.

Czterdzieści minut później:

- Co my teraz zrobimy?- zapytał David.- Nasz główny podejrzany właśnie został uniewinniony.
- Zgadza się, jednak zamierzam go jeszcze przetrzymać na czterdzieści osiem godzin- powiedziałem.- Niech przyjdą jeszcze wyniki z laboratorium, żebyśmy mieli pewność. Czekam jeszcze na wiadomości od Alice.
- W takim razie o wilku mowa- powiedział.- Najwyraźniej bardzo jej spieszno.
- Chłopaki, właśnie się dowiedziałam, że w czasie przewozu Johna Fornesko doszło do wypadku- powiedziała jednym tchem.- Został postrzelony z dość dużej odległości, walczy o życie.
- Szlag!- krzyknąłem.- Najwyraźniej jakiś samozwańczy sędzia, postanowił wymierzyć sprawiedliwość. Jednak facet jest niewinny- spojrzała na mnie zszokowana.- Mamy jakiś podejrzanych.
- Tutaj mieliśmy dużo szczęścia- powiedziała.- Tuż przed postrzałem, John dostał wiadomość. Za chwilę technicy przywiozą jego telefon, ale z tego co zanotowałam wiadomość brzmi tak: To za moją siostrę, sukinsynu.- zacytowała.
- W takim razie zdecydowanie wiemy kto wysłał tę wiadomość- powiedziałem.- Mogłabyś zlecić, żeby ktoś pojechał zatrzymać dla mnie Rogera....
- Jason, już to zrobiłam- przerwała mi.- Charles, Matt i Felix pojechali do jego mieszkania.
- W takim razie nie pozostało nam nic innego, jak poczekać aż go przywiozą na przesłuchanie- powiedziałem idąc do swojego biura.

Godzinę później:

Miałem ochotę zetrzeć Rogerowi Moralesowi ten jego zarozumiały uśmiech z twarzy. Jednak musiałem zachować zimną krew. W sprawie chodziło przecież o dwie nieżyjące kobiety, ponieważ Natalie z wiadomych względów skreśliliśmy z listy i był jeszcze ojciec dwójki małych dzieci, który teraz walczy o życie w szpitalu.
- Mamy niepodważalny dowód na to, że to pan zlecił atak na Johna Fornesko- powiedziałem, przechadzając się po pokoju przesłuchań.
- Niby jaki jest ten wasz dowód?- zapytał, rozsiadając się na krześle.- Nie mam nic wspólnego z tym panem Fornesko, ani tym bardziej z atakiem na niego, zwyczajnie nie znam tego kolesia.
- Dobrze, więc zacznijmy od początku- powiedziałem.- Kim jest dla pana Natalie Morales?- zapytałem, dostrzegając z trumfem, że tym pytaniem udało mi się spowodować, że zniknął mu z twarzy uśmiech,
- To moja młodsza siostra- odpowiedział, spuszczając głowę.- Przecież, doskonale wiecie, że nią jest, a właściwie to była, znaleźliście jej ciało.
- Właśnie, znaleźliśmy jej ciało- powtórzyłem.- Pan zapewne doskonale wie, że podejrzewaliśmy pana Johna Fornesko o udział w jej zabójstwie- powiedziałem.- Tak się składa, że z pana telefonu, ktoś wysłał do niego wiadomość- położyłem na stole kartkę z tekstem.- Jak pan nam to wytłumaczy?- przez bardzo długą chwilę milczał.
- To nie ja- wychrypiał.- Naprawdę, przysięgam. Moja siostra umarła, zgadza się, jednak nie kazałby zabijać człowieka, o którym nawet nie wiadomo czy zrobił Natalie.
- Wiedzieliśmy, że będzie się pan wykręcał- powiedziałem.- Jednak, szczerze powiem, że pana kartoteka w niczym nie pomoże. Handel narkotykami, bronią a szczególnie prostytutki, jesteś alfonsem, chyba nie zaprzeczysz?
- Wszystko co pan powiedział to prawda, ale do diabła nie chciałem nikogo zabić!- wrzasnął.- Chce sprawiedliwości dla mojej siostry a gdyby ten człowiek umarł nawet nie dowiedziałbym się dlaczego to jej zrobił- powiedział.
- Dla twojej informacji John Fornesko najprawdopodobniej jest niewinny- powiedziałem.- Powiem ci coś jeszcze, nie wierzymy w ani jedno twoje słowo, więc lepiej będzie jeżeli powiesz prawdę- podniosłem głos.
- Nie będę się przyznawał do czegoś czego nie zrobiłem- odpowiedział.
- Zobaczymy, co powiesz kiedy trochę posiedzisz- powiedziałem.- Na dzisiaj koniec przesłuchania- wyszliśmy razem z Davidem.

***


- David, wiem że razem z Jasonem robicie wszystko co w waszej mocy, żeby rozwikłać sprawę- powiedział prokurator.- Jednak dopóki nie dostarczycie mi dowodów, że to Roger Morales zamordował choćby jedną z tych trzech kobiet, nie postawie mu zarzutów odnośnie morderstwa. Inaczej się sprawy mają, jeżeli chodzi o zlecenie zabójstwa Johna Fornesko. Jestem skłonny uwierzyć, że to on je zlecił. SMS wysłany z jego telefonu, odnoszący się do jego siostry, to nie może być zbieg okoliczności. Wniosę przeciwko niemu akt oskarżenia, jednak musicie mi dostarczyć jeszcze więcej dowodów.
- Niech to szlag!- podniosłem głos.- Jak mamy udowodnić facetowi, że zabił, skoro jedną z ofiar jest jego siostra?
- To ty z Jasonem prowadzicie tą sprawę- powiedział.- Jednak rzeczywiście wszystko się skomplikowało kiedy zamordowano Natalie Morales. Nie wyobrażam sobie, żeby zamordował siostrę, jednak jak pokazuje moje doświadczenie zawodowe wszystko jest możliwe.
- Niczego nie możesz zrobić?- zapytałem nadal mając nadzieję.
- Tak jak tłumaczyłem, mam związane ręce jeżeli chodzi o morderstwo- powiedział.- Wszystko zależy od tego czy dostarczycie mi dowody. Wybaczcie, ale mam rozprawę.
- Myślisz, że mamy już mordercę w areszcie?- zapytałem, odwracając się do Jasona.
- Nie mam pojęcia- odpowiedział.- Jak powiedział prokurator, wszystko jest możliwe.
_________________________________________________
wiem, że rozdział krótki, ale jakiś jest. Mam nadzieję, że się spodoba. Proszę o komentarze:) Jeszcze pytanie do was, myślicie, że chłopacy już spotkali mordercę? Piszcie co sądzicie...